Przed nami ostatni, finałowy odcinek programu mam talent. W chwili, gdy piszę te słowa nie znamy jeszcze zwycięzcy. Warto przypomnieć, że do finałowej dziesiątki (tak dziesiątki) zakwalifikowali się uczestnicy tacy jak: niezwykle utalentowana, młoda wokalistka Klaudia Kulawik, swoje miejsce znalazł także Piotr Wąsik vel Ssnake akrobata, Również młoda gimnastyczka dziewczyna z gumy Magda Staszewska, Paulina Lenda wokalistka obdarzona prawdziwie czarnym głosem, Mateusz Ziółko wokalista i instrumentalista. Na wyróżnienie zapewne zasłużył także beatboxer znany z tego, że podjął współpracę z Piotrem Rubikiem. Krzysztof Kadela vel. Blady Kris, który jest jednym z najlepszych beatboxerów w Polsce, jeśli nie najlepszym. Prawdziwą furorę w półfinale zrobiła także grupa Audiofeels która potrafi doskonale naśladować różne instrumenty tylko przy użyciu otworu gębowego. W programie Mam Talent zobaczymy również Ewę Lewandowską dziewczynę obdarzoną głosem, który wzrusza do łez. Nie zabraknie także niespotykanego duetu akrobatycznego Mellkart Ball.
Jako najmłodszy uczestnik finałowego odcinka mam Talent pokaże się również 7-letni pianista Ziemowit Świtalski. Finał zapowiada się naprawdę bardzo dobrze z uwagi na niezwykle wyrównany poziom uczestników. Czytaj dalej »
W Polsce mieszka jeszcze wielu mieszkańców polskiego, dawnego Lwowa. Po drugiej wojnie nakazano im opuścić swe miasto i zasiedlać ziemie zachodnie. Szczególnie wielu przesiedleńców zamieszkuje we Wrocławiu. Przedwojenni mieszkańcy Lwowa i ich dzieci z sentymentem wspominają o swoim mieście i chętnie odwiedziliby Lwów. W ostatnich latach są coraz bardziej sprzyjające warunki dla turystyki na dawne kresy wschodnie. Żeby się tu wybrać, nie trzeba mieć dużo czasu i tym bardziej wypchanych kieszeni. Całą starówkę miasta wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I jak informuje A. Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu - rzeczywiście na to zasługuje. Na polskie ślady natykamy się we Lwowie co krok, co ulicę, kiedy obowiązkowo zwiedzamy słynny Łyczaków, arsenał, łacińską katedrę, kamienicę królów polskich na rynku Starego Miasta. Trzeba jednak w tym niezwykłym mieście zejść z popularnych uliczek, aby samemu poszukać jego duszy, która oczarowała już tak wielu.Rozpocznijmy od ścisłego centrum i trzech kościołów, których obecność jest świadectwem wielokulturowości Lwowa.Katedra łacińska zbudowana w XIV wieku. Początkowo w tym miejscu był drewniany kościółek pod wezwaniem Przenajświętszej Trójcy, ale kiedy spłonął w 1353 r., zbudowano tu już murowaną katedrę. Najpierw miała imię swojej poprzedniczki, potem zmieniono ją na kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Katedra z potężną czworokątną wieżą na placu Katedralnym to jeden z najważniejszych zabytków gotyckich Lwowa.Katedra ormiańska, tak jak łacińska, zaczęła powstawać w XIV wieku i tak jak tamta jest pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Kościół składa się z 3 części, które budowano w różnych okresach, więc nie ma tutaj jednego stylu. Lecz chyba nigdzie na świecie nie ma tak wspaniałej katedry obrządku ormiańskiego. Co ciekawe, budowla mieści się poniżej poziomu ulicy. W taki sposób można zobaczyć, o ile miasto urosło od XIV wieku. Grekokatolicki sobór Świętego Jura, jest starszy spośród wszystkich wymienionych kościołów. Jego początki sięgają 1280 r., kiedy] kniaź Lew Daniłowicz kazał zbudować tu pierwszą, drewnianą cerkiew. Przez wielu zwiedzających sobór jest uznawany za najpiękniejszą świątynię we Lwowie. Zwiedzając Lwów nie można opuścić Rynku.Rynek w Lwowie jest wspaniały, bo nie naruszyły go zniszczenia wojenne. Ten najważniejszy plac miasta ma kształt prostokąta, o rozmiarach 142 na 129 metrów. Znaleźć tu możemy 44 kamienice, które stawiano w kolejnych epokach. Większość domów zbudowano w XVI wieku.Właśnie na lwowskim Rynku składano hołdy lenne królom polskim, m.in. Władysławowi Jagielle i Władysławowi III. Najpiękniejsza kamienica? Czarna - zwana tak z powodu koloru elewacji z ciemnego piaskowca.Ważna dla nas, Polaków, jest kamienica pod numerem 10. To pałac Lubomirskich, zbudowany w 1695 roku. Tu jest obecnie Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego.Kolejny zabytek miejski to Opera. Jej pełna nazwa to Teatr Wielki Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej. Z powstaniem tego okazałego budynku wiąże się ciekawa historia. Architekt Zygmunt Gorgolewski zdecydował się przesunąć o kilkadziesiąt metrów podziemne koryto rzeki Pełtwy, by zbudować operę dokładnie w tym miejscu, które zaplanował. Interesujące są tutejsze kurtyny. Pierwsza ogniotrwała z panoramą Lwowa. Druga jest wielkim obrazem Henryka Siemiradzkiego. “Parnas” czyli klasycystyczne dzieło przedstawiające m.in. Pytię i Temidę. Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Obrońców LwowaRzeczywiście, wiekowy, bo założony w 1786 r., Cmentarz Łyczakowski, położony z dala od zgiełku miasta, uznawany jest za jedną z najwspanialszych nekropolii. Usytuowana na malowniczych wzgórzach, zachwyca specjalnie zaprojektowanym, starym drzewostanem okalającym aleje. Najstarsze nagrobki pochodzą z XVIII wieku. Niektóre z nich zdobią piękne, klasycystyczne rzeźby. Wśród wielu zasłużonych dla polskiej nauki i kultury odpoczywaja tu m.in. Gabriela Zapolska, Maria Konopnicka, Władysław Bełza, Julian Ordon, Karol Szajnocha i Kazimierz Twardowski.Osobną częścią cmentarza jest, położony na stokach od strony Pohulanki, Cmentarz Obrońców Lwowa, inaczej zwany Cmentarzem Orląt. Wśród pochowanych tam prawie 3000 żołnierzy, większość to młodzi chłopcy, którzy polegli podczas obrony Lwowa i Małopolski Wschodniej w 1918 roku.
Dzisiaj coraz więcej młodych, których ślubowanie kościelne okazało się nieporozumieniem, stara się zakwestionować swą sytuację cywilną. Zainteresowani nie orientują się, gdzie rozpocząć taki cykl i na czym on polega.
W prawie kanonicznym nie daje się rozwodu, lecz w pewnych sprawach możliwe jest stwierdzenie nieważności małżeństwa albo dyspensa. O dyspensę należy się ubiegać, jeżeli po ślubie nie zrealizowano małżeństwa oraz istnieje znacząca przyczyna do jej udzielenia np. kobieta po weselu oświadczyła, iż kocha innego, a za mąż wyszła z przymusu, aby dać nazwisko dziecku. Aby zaś orzec nieważność małżeństwa, musi zaistnieć jedna z przyczyn uznawanych przez prawo kościelne.
Tradycyjnym powodem unieważnienia małżeństwa jest niemożliwość do wykonywania istotnych obowiązków małżeńskich.. Niezdolny do małżeństwa może być partner lub żona obarczeni schorzeniami psychicznymi (zależność od pornografii, oziębłość). Niezdolny do małżeństwa może być też alkoholik ćpun. Konkretna przyczyną, w jakiej mąż może być psychicznie i osobowościowo niezdolny do małżeństwa jest niedojrzałość emocjonalna. Też ważną przyczyną, dla jakiej małżonkowie starają się o nieważność małżeństwa jest złożenie fałszywej przysięgi małżeńskiej.
Rozprawy małżeńskie rozpatrują Sądy Biskupie, które istnieją przy większej diecezji. Na samym starcie należy skierować się do proboszcza w własnej parafii i sporządzić skargę powodową (odpowiednik pozwu w Sądzie Cywilnym). Skarga powodowa winna zawierać opis: okresu znajomości przedślubnej małżonków, ich rodzin, specyficznych sytuacji zaistniałych przed małżeństwem, na weselu i po zawarciu małżeństwa. Do wniosku dołączyć świadectwo ślubu katolickiego i orzeczenie rozwodowe, jeśli taki istnieje, należy określić trzech, czterech świadków i dopiąć świadectwa chrztu oraz bierzmowania.
Po przekazaniu skargi powodowej mają miejsce wysłuchania małżonków i świadków. Każde jest przesłuchiwany osobno i w innym terminie, w obecności Trybunału: Sędziego i Notariusza. Na przesłuchaniu obecny jest Obrońca Węzła Małżeńskiego i Adwokat Kościelny. Proces kończy się sporządzeniem orzeczenia przez Sąd I Instancji. Gdy zostanie stwierdzona nieważność małżeństwa, akta przekazywane są do Trybunału II Instancji. Dwa zgodne wyroki oznaczają, że małżeństwo zostało zawarte niezgodnie z prawem kanonicznym, którego bazą prawną jest Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku.
Na kary 7 i 8 lat pozbawienia wolności skazał Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim dwóch mężczyzn, których prokuratura oskarżyła o nakłanianie do zabójstwa dziennikarza Piotra Najsztuba.
Uzasadniając wyrok sędzia Jacek Gasiński powiedział, iż sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonych. Swoje ustalenia oparł m.in. na zeznaniach świadków - osób, które były nakłaniane przez oskarżonych do wykonania zadania. - Nie było podstaw, aby nie wierzyć w wiarygodność ich słów - mówił sędzia. W tej sprawie przesłuchano także - jak powiedział Gasiński - osoby związane z kręgami przestępczymi. Miały one powiedzieć, iż słyszały informacje, że “o zleceniu mówiono również wśród więźniów”.
Jak powiedział sędzia, oskarżeni twierdzili, że nie znali Piotra Najsztuba. Sędzia przypomniał, że Paweł G., którego sąd skazał na 8 lat więzienia, mówił wręcz, że “cała ta sprawa to intryga uknuta przeciwko niemu”. G. był już wcześniej skazany prawomocnym wyrokiem na 14 lat więzienia za zabójstwo. Karę odbył.
Z kolei Arkadiusz W. wycofał się przed sądem ze swoich wcześniejszych wyjaśnień, które składał w śledztwie, gdzie potwierdził część zarzutów. Zdaniem sądu była to celowo przyjęta przez oskarżonych linia obrony.
Sąd uznał, że obaj oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu. Pośrednim zleceniodawcą był jednak Paweł G. Sąd przyznał, że nie udało się jednak - zarówno w trakcie śledztwa, jak i przed sądem - ustalić głównego zleceniodawcy zabójstwa Najsztuba. Choć obaj oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu, to kara dla Pawła G. była większa m.in. dlatego, iż wcześniej był już karany.
Do nakłaniania do zabójstwa Najsztuba miało dojść dwukrotnie. Pierwszy raz w okresie od marca do czerwca 2003 roku w okolicach Opoczna. Za zabicie dziennikarza mężczyźni proponowali 30 tys. zł zaliczki i 300 tys. zł po wykonaniu zadania. Jednak osoba, z którą rozmawiali, odmówiła. Przed sądem - zeznając jako świadek - miała powiedzieć, iż jest złodziejem, ale nie zabójcą.
Do sprawy oskarżeni wrócili po roku. W marcu 2004 roku w Piotrkowie Trybunalskim ponowili swoją propozycję kolejnemu mężczyźnie. Ale i ten nie przyjął “zlecenia”.
Według wiadomości prokuratury, oskarżeni - Paweł G. i Arkadiusz W. -związani byli z gangiem pruszkowskim. Chcieli, aby do zabójstwa doszło w Krakowie. Mężczyźni mieli proponować przyszłym zabójcom oddanie strzału z okna wynajętego mieszkania, z długiej broni.
W 2006 r. CBŚ zatrzymało obu gangsterów. Nie udało się ustalić, na czyje zlecenie działali. Dziennikarstwo sugerowało, że zabójstwo mógł zlecić biznesmen z Podhala, którego córce Najsztub udzielił schronienia.